A Woman’s Right to Shoes

A owszem. To tytuł jednego z odcinków  serialu Sex and the City, w którym ktoś gwizdnął Carrie parę nowiusieńkich sandałów Manolo Blahnika. :)

Już bracia Grimm wiedzieli, ze buty to kobiecy fetysz. I to niezwykle ważny. W sumie, gdyby Kopciuch nie zgubił swojego pantofelka (bo akurat jej nikt pantofelka nie ukradł), to do niczego między nią, a księciem by nie doszło. ;)

Pamiętam bardzo dobrze jedną scenę z filmu o Marii Antoninie (Marie Antoinette, 2006): do pałacu przyjechał kupiec, czy może lepiej by było powiedzieć: ówczesny „personal shopper koronowanych”, bo przecież królowe i księżniczki nie chodziły do „sklepu:, który przywiózł nowe fatałaszki, sakiewki/torebki i… buty! A księżniczki, łącznie z samą Marie-Antoinette d’Autriche o mało tam nie powariowały… Moim zdaniem scena ta, razem z drugą, w której pan kapelusznik instaluje żaglowiec na głowie Marie, dodały filmowej postaci królowej wiele wyrazu – wydała się bardziej kobieca, prawdziwa!
Chociaż sama większą fazę mam na torebki (moja mama – zdecydowanie na buty!), ale jak większość kobiet nie pogardziłabym nową parą. Nigdy! Pierwsze markowe buty dostałam od mamy kilka lat temu. Mam je nadal i trzymają się super – sandałki Pierre’a Cardina, ze skórzanych paseczków, czarno-białe, wygodne, bo na niskim obcasie (4 – 5 cm). Mama przywiozła je chyba z Anglii, gdzie kupiła na jakiejś wyprzedaży. Sobie przywiozła identyczne, beżowo-czarne. Cudownie pasują do stylizacji z ciuszkami w kratkę Burberry. A moje czarne? Pasują do wszystkiego!

Mam taką teorię, że buty dodają pewności siebie. Zwłaszcza te wysokie. Zwykłe czarne, skromne ciuchy a do tego szalone buty (szalenie wysokie, w szalonym kolorze, w szalonym fasonie) i od razu czuję się lepiej. I przyznaję, że te droższe są wygodniejsze, lepiej wyważone, staranniej wykonane, piękniejsze. Niestety. Gdyby tak nie było, to kobiety nie wydawałyby tak zawrotnych sum na buty (czy torebki!)… Poza tym, jeśli butki są dobrej jakości to służą przez lata (truizm?). No i widok kolekcji naszych butów… Niezastąpiony!

Ogólnie jestem zwolenniczką butów z dobrych materiałów, zwłaszcza ze skóry. Pewnie niektóre z Was mnie potępią, ale nie wyobrażam sobie, żebym mogła moim stopom fundować tortury w postaci plastikowych butów. Oczywiście mam kilka par sztucznych, zwłaszcza tych szalonych, np. firmy Demonia, ale są to buty które zakładam na jeden wieczór, na imprezy. No i oczywiście mam gumowe kaloszki i balerinki. Ale na co dzień noszę skórzane buty, które mnie nie odparzają i nie męczą. Chociaż zdaniem mojego faceta, wszystkie moje buty i tak są „niewygodne”, zwłaszcza te wysokie, w których „tuptam” i „dreptam” krokami gejszy; w których raczej wolę jeździć samochodem, niż chodzić… (Pamiętacie scenę z Legalnej blondynki, w których główna bohaterka wolała wrócić samochodem z facetem, który dopiero co z nią zerwał, niż iść w swoich pięknych i mega-wysokich butach na piechotę? Coś w tym jest, nieprawdaż?!)

Markowe buty. Te bardzo markowe są niestety często bardzo wysokie. Mogę się poszczycić kilkoma wyjątkowymi parami. Czarne czółenka Lanvin i czarne lakierowane sandały Versace kupiłam w h&m – z tych słynnych limitowanych kolekcji. Srebrne sandałki Karen Millen wylicytowałam na aukcji internetowej Allegro, podobnie czarne gumowe pantofelki z czerwonym sercem Vivienne Westwood/Anglomanii (chociaż mam i podobne podróbiaste balerinki) oraz czarne klapeczki Tommy’ego Hilfigera – jeszcze zanim Allegro zalała powódź chińskich podróbek, a same firmy nie były w Polsce znane, zatem nie miałam wielu konkurentów w moich licytacjach. Moje wymarzone kalosze – czarne błyszczące Huntery (Original Tall Gloss!) – kupiłam w mocno obniżonej cenie, w jakiejś krótkoterminowej promocji, w Szuz Szopie, w Arkadii. Jeśli chodzi o polskie marki, zakupy robię w zasadzie tylko w jednym sklepie – Ryłko, ponieważ tylko oni mają mój rozmiar z połówką (36,5!), poza tym mają piękne modele. I szczerze polecam tę markę, bo kupuję u nich od lat (chociaż nie polecam butów z ciemną wyściółką, bo jeśli komuś się mocno pocą stópki, jak mi, to butki potrafią zafarbować). Ostatnio kupiłam też dwie pary butów Aldo (obie po przecenie) – czarne wysokie lakierki peep-toe (na wesele brata) i sandałki z gumkowych pasków na niskim obcasie (model zerżnięty z BCBG Max Azira [http://www.bcbg.com/home/index.jsp ]).
A co z rozsławionym przez Carrie Bradshaw (a właściwie Patricię Field) Manolo Blahnika? Hm… Czatuję na jakieś jego buty od dawna, ale niestety nie tylko ja. Może się wreszcie zdecyduję zamówić z amerykańskich sklepów wysyłkowych, w ramach jakiejś totalnej wyprzedaży? Albo podczas wyprawy do NYC? Może… A może nie. :) Co nie zmienia faktu, że buty, które się pojawiały SatC są boskie! Na naszym rodzimym Allegro pojawiają się regularnie buty, w których Carrie poślubiła Mr Biga w pierwszym pełnometrażowym filmie – niebieskie, satynowe szpileczki z czubem i barokową klamerką pokrytą dżetami (w cenie od 600 zł w górę). Ale czy są oryginale? Nie mam pojęcia… bo oryginalnych nigdy w ręku nie miałam! A jestem pewna, że Chińczycy już dawno zrobili replikę. ;) Tak czy inaczej, te prawdziwe są piękne, chociaż nie do końca potrafię się sobie w nich wyobrazić.
Ciekawostką jest, że w 2010 roku powstały buty Blahnika noszące nazwy „Suwałki”, „Łódź” oraz „Poznań”, bo miasta te ponoć mocno zainspirowały projektanta.
Jeśli któraś z Was ma ochotę poznać bliżej pana Blahnika i jego dzieła – polecam jego stronę manoloblahnik.com, gdzie znajdziecie sylwetkę projektanta, jego najnowszą kolekcję oraz te najbardziej kultowe modele butów, które podbiły serca kobiet na całym świecie. :) Jego bardzo bogate bio znajduje się też na stronie Design Museum.

MB_Hangisi
Manolo Blahnik, model Hangisi – w tych butach
bohaterka serialu/filmu SatC, Carrie Bradshaw,
poślubiła Mr Biga [fot. manoloblahnik.com]

MB_Suwalki_Lodz_Poznan
Manolo Blahnik, modele: Suwalki, Lodz i Poznan [fot. shopstyle.com]

Drugi designer, twórca najbardziej chyba rozpoznawalnych butów na świecie – niebotycznie wysokich z czerwonymi podeszwami, to Christian Louboutin. Jakiś czas temu do Polski dotarłam mania butów na czerwonych podeszwach – pojawiały się wszędzie, w tym w kolekcji Ryłko. Widziałam nawet wersje z podeszwami różowymi, ale to już był dla mnie zbyt duży hardkor! Nie zmienia to faktu, że pomysł seksownych czerwonych spodów należy do Louboutina. Czytałam, że wpadł na niego, gdy obserwował, jak jedna kobieta (koleżanka matki? z kabaretu? – sam projektant opowiada różne wersje swojej historii) malowała paznokcie czerwonym lakierem Chanel. Czerwona podeszwa szybko stała się znakiem rozpoznawczym jego marki, a Christian Louboutin został okrzyknięty królem szpilek. Inna historia mówi, że charakterystyczny szpiczasty nosek butów oraz klasyczny wysoki, wąski obcas zawdzięczają swoje kształty temu, że projektant w młodości wpatrywał się w tabliczkę zakazującą paniom wchodzenia do jednego z muzeów w szpilkach, aby nie poniszczyły obcasami cennych drewnianych posadzek, a buty na ikonce były właśnie takie (ja pamiętam tylko, że do kościołów nie można było wchodzić w krótkich gatkach i bluzeczkach na ramiączkach ;)).
Sama firma Louboutina jest stosunkowo młoda (powstała w 1991 roku, a pierwszą klientką była Carolina, księżna Monako), w porównaniu choćby do firmy Blahnika (która istnieje od roku 1973), ale jego klasyczne czarne lakierowane szpilki zalicza się do największych ikon modowego designu –  m.in. obok torebki Chanel (model 2.55), czy beżowego płaszcza Burberry, tj. do najbardziej pożądanych przez kobiety przedmiotów materialnych. :)
W zeszłym roku firma Louboutin hucznie obchodziła swoje 20 urodziny – z tej okazji kultowe modele butów zostały przedstawione w nowych odsłonach, a w London Design Museum otwarto wystawę, którą Maria Cristina Didero określiła jako „pierwszą retrospektywę Louboutina, analizę wyjątkowości jego butów jako połączenia mody, rzemiosła, inżynierii i rzeźby”.

20130114_ChL_4
[fot. facebook.com/christianlouboutin]

20130114_ChL_2
[fot. domusweb.it]

A gdzie można znaleźć ciekawe buty, jeśli nie udało nam się kupić designerskich modeli w ramach limitowanych kolekcji dla sieciówek lub mamy tak typowy rozmiar stopy, że wszyscy nam wszystko sprzątają sprzed nosa (w realu i internecie)? Lub jeśli dysponujemy małym budżetem, a mamy ochotę kupić buty, które wpisują się w najnowsze trendy? Ciekawe buty pojawiają się m.in. w:

  • DeeZee.pl – znam ten sklep od lat i z przyjemnością obserwowałam, jak się rozwija; zawsze są na czasie, ale ponieważ kolekcje często się zmieniają, to nie warto zwlekać z zakupami, bo możemy się obejść smakiem (jak mi się nie raz zdarzyło). ;)
  • Fashiondays.pl – dawne Markofoni – w tym sklepie pojawiają się krótkie serie bardziej i mniej markowych produktów w mocno obniżonych cenach; uwaga, rzeczy znikają nawet w kilka godzin po pojawieniu się, ale terminy kampanii i produkty są znane z góry – można coś sobie upatrzyć i potem upolować).
  • Romwe.com – mają chyba wszystko, co modne; niestety to sklep zagraniczny, dlatego pewnie wiele z Was może się wahać, zanim tam zrobi zakupy, aczkolwiek cykliczne duże obniżki cen są zachęcające. :)

No i oczywiście serwisy aukcyjne, jak allegro.pl czy ebay.com (w sumie dla nas – z uwagi na koszt i czas realizacji przesyłki – najkorzystniej jest zamawiać z ebaya niemieckiego lub brytyjskiego).

A na koniec pochwalę się moją najnowszą zdobyczą – kilka dni temu na aukcji internetowej udało mi się kupić niesamowite buty Very Wang: limonkowo-kobaltowe czułenka, na obcasie (12 cm) i z platformą z przodu (4 cm). Boskie. Nowe, za niecałe 90 zł. A o samej Verze Wang już niebawem!

Niech moda będzie z Wami! J.J.

20130114_VW_Blue_Lime
Moje nowe butki: Simply Vera Wang Platform High
Heels Stilettos Blue Lime Green (patrz logo bloga)

UWAGA! UWAGA!
Wyhaczyłam buty Carrie, te które jej gwizdnęli w odcinku A Woman’s Right to Shoes – rozmiar 38 (na mnie zaaaaa duże!!!!), nóweczki, cena 340 zł. Na łowy, go!

3 odpowiedzi do “A Woman’s Right to Shoes”

  1. No własnie ja kocham szpilki, ale te niebotycznie wysokie nie są dla mnie. Mam 172cm wzrostu, więc ograniczam wysokosć obcasa. Zazwyczaj kupuję w sieciówkach typu CCC, abo Reserved itp. .Czasami kupię buty Ryłko i jestem z nich bardzo zadowolona. Pozdrawiam:)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Uwaga. Uprzedzam z góry, że wszystkie komentarze zawierające treści obraźliwe, reklamy, spam, trolling i hejty, będą usuwane.